Jeśli zarządzasz torowiskiem, to znasz ten zestaw problemów aż za dobrze: pisk na łukach, przyspieszone zużycie obrzeży kół i główki szyny, narastające koszty utrzymania, skargi mieszkańców i presja, żeby „coś z tym zrobić” — najlepiej szybko i bez kolejnej ingerencji, która utrudni eksploatację.
Prawda jest taka: większość rozwiązań smarowania działa… dopóki ktoś o nie dba. A w realnym świecie utrzymania infrastruktury „dopóki” bywa krótkie. Dlatego Innotechnika opracowała automatyczną smarownicę tramwajową chowaną w ziemi: urządzenie, które ma robić swoje regularnie, precyzyjnie i bez codziennej obsługi — bez wystających elementów i bez kompromisów w bezpieczeństwie.
Po co w ogóle smarować zwrotnice i szyny w łukach?
Smarowanie nie jest kosmetyką. To narzędzie do kontroli tarcia w miejscach, w których infrastruktura dostaje najbardziej w kość:
- zwrotnice – obciążenia dynamiczne, praca elementów ruchomych, ryzyko wzrostu oporów i szybszego zużycia,
- łuki i rozjazdy – kontakt obrzeża koła z szyną potrafi generować hałas i intensywne ścieranie,
- miejsca wrażliwe akustycznie – gęsta zabudowa, przystanki, odcinki w centrach miast.
Bez stabilnego smarowania płacisz trzy razy: hałasem, zużyciem i serwisem awaryjnym.
Co jest inne w smarownicy Innotechniki?
Innotechnika poszła w kierunku, który ma sens operacyjny: urządzenie schowane pod powierzchnią torowiska.
To oznacza konkrety:
- Brak ingerencji w przestrzeń torowiska (nic nie wystaje, nic nie kusi wandali, nic nie utrudnia przejazdu czy utrzymania).
- Wyższy komfort i bezpieczeństwo jazdy, bo smarowanie odbywa się przewidywalnie i w kontrolowany sposób.
- Ochrona urządzenia przed środowiskiem, bo całość pracuje w specjalnie zaprojektowanej studni.
To nie jest „gadżet”, tylko decyzja projektowa, która rozwiązuje typowy konflikt: smarować trzeba, ale nie wolno dokładać kolejnej przeszkody w torowisku.
Jak to działa: automatyka, która naprawdę ma odciążyć utrzymanie
Automatyczne smarownice tramwajowe Innotechniki są zaprojektowane jako w pełni zautomatyzowane urządzenia do bezobsługowego smarowania:
- zwrotnic,
- szyn w łukach,
- rozjazdów infrastruktury torowej.
System dozuje smar w sposób precyzyjny na dwa sposoby (w zależności od konfiguracji):
- na podstawie liczby przejazdów – pojazdy szynowe są wykrywane przez czujnik, a smar jest podawany adekwatnie do realnego ruchu,
- w stałych interwałach czasowych – gdy warunki eksploatacyjne tego wymagają.
Najważniejsze jest to, że smar nie leci „na oko”. Jest podawany wtedy, kiedy ma to sens.
Montaż pod powierzchnią: studnia + winda serwisowa = dostęp bez ryzyka zalania
Urządzenie montowane jest pod powierzchnią torowiska, w specjalnie zaprojektowanej studni z windą serwisową. To rozwiązanie robi dwie rzeczy naraz:
- zapewnia łatwy dostęp serwisowy (bez rozkuwania, bez improwizacji),
- chroni urządzenie przed zalaniem (w praktyce: mniej przestojów i mniej nieplanowanych interwencji).
W utrzymaniu infrastruktury liczy się nie tylko „czy działa”, ale też „czy da się to serwisować szybko i bezpiecznie”. Winda serwisowa jest odpowiedzią właśnie na tę codzienną logistykę.
Dla kogo to rozwiązanie ma sens?
Jeśli masz choć jedną z tych sytuacji, temat jest dla Ciebie:
- odcinki łukowe o podwyższonym hałasie,
- intensywnie eksploatowane zwrotnice,
- rozjazdy w miejscach, gdzie dostęp serwisowy jest utrudniony,
- miejsca narażone na wandalizm (schowanie urządzenia realnie zmniejsza ryzyko),
- odcinki wymagające ograniczenia ingerencji w torowisko.
Zapraszamy do kontaktu!


